You are currently viewing Samobójstwo na raty

Samobójstwo na raty

Większość z nas nie zauważa momentu, w którym chęć naprawienia swojego życia zamienia się w próbę jego unicestwienia.

Wchodzimy w proces „stawania się lepszym” z nadzieją, że na końcu tej drogi wreszcie będziemy mogli odpocząć.

Że kiedy już wstaniemy o piątej rano, przeczytamy te wszystkie mądre książki i stłumimy w sobie każdy odruch słabości, to w końcu zasłużymy na spokój.

Ale to kłamstwo.

Ten mechanizm nie ma punktu końcowego. To horyzont, który ucieka tym szybciej, im mocniej gnasz.

To, co nazywamy samodoskonaleniem, często jest w rzeczywistości mentalnym samobójstwem.

Dzień po dniu, plan po planie, dobijasz w sobie to, co jest najbardziej ludzkie – swoje zmęczenie, swój strach, swoją zwyczajną, niezdarną słabość.

Tworzysz w głowie projekt „Nowego Ja”, który jest tak wygórowany, tak sterylny i nieludzki, że to obecne „Ja” nie ma prawa w nim przeżyć.

Każde niepowodzenie, każda chwila, gdy po prostu nie masz siły wyjść na ten cholerny rower czy otworzyć kolejnego raportu, nie jest traktowana jak sygnał od organizmu.

Jest traktowana jak błąd systemu, który trzeba usunąć.

Wytresowaliśmy się do nienawiści wobec własnych ograniczeń.

Kiedy planujesz więcej, niż jesteś w stanie unieść, nie motywujesz się.

Ty się katujesz.

Każdy niezrealizowany punkt z Twojego wielkiego planu naprawczego to kolejna cegła, którą dokładasz sobie do plecaka, aż w końcu Twój kręgosłup pęka.

To jest ta mroczna ścieżka: próbujemy uleczyć się nienawiścią do tego, kim jesteśmy dzisiaj. Wierzymy, że jeśli wystarczająco mocno dokręcimy sobie śrubę, to w końcu staniemy się „doskonali”.

Zostaje z nas tylko wydmuszka, która potrafi realizować zadania, ale zapomniała, jak się oddycha.

Słyszysz to?

To cisza na Twoim froncie wewnętrznym.

To nie jest rezygnacja z walki. To rezygnacja z walki o bycie kimś, kim nie jesteś.

Jeśli nie potrafisz zaakceptować faktu, że masz pełne prawo do porażki, do bycia małym i do zwyczajnego, ludzkiego „nie radzę sobie”, to każde Twoje osiągnięcie będzie tylko kolejnym gwoździem do trumny Twojej autentyczności. Budujesz pomnik „Nowemu Ja”, nienawidząc tego „Ja”, które teraz oddycha. A pomniki, jak wiemy, są martwe.

To jest Twoja siła. To jest ten blask, którego nie oślepia. Blask bycia sobą, bez maski, bez castingu, bez ciągłego casting do roli „najlepszej wersji siebie”.

Zamiast się naprawiać, zacznij się… integrować.

Zaprzyjaźnij się ze swoim zmęczeniem.

Pogadaj ze swoim strachem.

Uściskaj swoją niezdarność.

Dopiero gdy pozwolisz sobie na to wszystko, poczujesz, ile energii marnowałeś na podtrzymywanie tej idealnej fasady.

Energię, którą teraz możesz włożyć w to, żeby naprawdę oddychać, naprawdę kochać i naprawdę tworzyć, zamiast tylko realizować kolejne punkty z listy „powinienem”.

To nie jest koniec Twojej drogi. To jest dopiero jej początek. Prawdziwy, ludzki i piękny w swojej niedoskonałości.

Łukasz

„NieRadzeSobie.com.pl to osobisty blog Łukasza o codziennych zmaganiach, refleksjach nad życiem i odnajdywaniu sensu w trudnych chwilach, który inspiruje do samoświadomości i pracy nad sobą. Znajdziesz tu głębokie, autentyczne wpisy o przebudzeniu, radzeniu sobie z wypaleniem oraz poszukiwaniu wewnętrznej równowagi w świecie pełnym oczekiwań.”

Dodaj komentarz