You are currently viewing Najgorszy rodzaj zmęczenia: kiedy zaczynasz gardzić własną uległością.

Najgorszy rodzaj zmęczenia: kiedy zaczynasz gardzić własną uległością.

Trafiłem niedawno na zdanie, które nie chciało mi wyjść z głowy przez parę dni:

„Szacunek do siebie zaczyna się wtedy, gdy przestajesz zgadzać się na byle co”.

Siedziałem nad tym i chodziłem. Ponadto, czułem, że wracają do mnie wspomnienia sytuacji, o których wolę nie pamiętać.

Tych wszystkich momentów, kiedy brnąłem w umowy, relacje czy projekty, aby tylko zadowolić innych, a przez to tracić szacunek do siebie. Trwać, tylko po to, żeby komuś nie było przykro. Żeby nie wyjść na trudnego. Być postrzeganym jako pomocny, a przede wszystkim potrzebny. Żeby zachować ten cholerny, ułudny święty spokój.

A potem wracałem do domu, siadałem na łóżku i plułem sobie w brodę. Czułem fizyczny wstręt do samego siebie, bo wiedziałem, że po raz kolejny przełknąłem coś, co mi nie służy, za parę groszy albo za czyjeś zdawkowe „dzięki”.

Znam ten stan aż za dobrze. I słyszę go niemal w każdej trudnej rozmowie, którą prowadzę.

Przychodzi osoba – czterdzieści lat na karku, poukładane życie, stanowisko, może sutanna, może własna firma. A w środku?

Pustka i wściekłość.

Mówią mi: Łukasz, czy ja jestem jakiś inny? Nie chcę już spotykać się z ludźmi tylko po to, żeby się spotkać. Nie chcę brać kolejnych zleceń, po których czuję się wyciśnięty jak ścierka.

Chcę czegoś więcej od życia”.

A potem mija tydzień i wracają do tego samego kieratu.

Znowu mówią „tak”, chociaż cały żołądek mówi im nie.

To jest najgorszy rodzaj zmęczenia. Nie ten po wejściu na szczyt, ani po dwunastu godzinach orki. Najbardziej wykańcza zmęczenie własną uległością, czyli brak szacunku do siebie.

W pracy dajesz się wykorzystywać, bo taki mamy klimat.

W relacjach zadowalasz się ochłapami uwagi.

W domu udajesz, że wszystko jest w porządku, chociaż w nocy leżysz z otwartymi oczami i pytasz siebie, kiedy właściwie oddałeś kierownicę.

Szacunek do siebie nie bierze się z powtarzania ładnych haseł przed lustrem.

Nie kupisz go na warsztatach z pewności siebie.

Szacunek rodzi się w brudzie i nerwach – w tym jednym konkretnym momencie, kiedy czujesz tak wielkie obrzydzenie do własnych kompromisów, że wreszcie mówisz: „dość”.

Bez tłumaczenia się. Bez przepraszania za to, że masz swoje granice.

Jeżeli czytasz to i czujesz, że od miesięcy sprzedajesz siebie za cenę spokoju, którego i tak nie masz – zatrzymaj się.

Nie musisz z tym zostawać sam i nie musisz przed nikim udawać, że dajesz radę.

Napisz do mnie. Usiądziemy, pogadamy i zobaczymy, w którym miejscu straciłeś pion i jak go odzyskać, zanim całkowicie

Łukasz

„NieRadzeSobie.com.pl to osobisty blog Łukasza o codziennych zmaganiach, refleksjach nad życiem i odnajdywaniu sensu w trudnych chwilach, który inspiruje do samoświadomości i pracy nad sobą. Znajdziesz tu głębokie, autentyczne wpisy o przebudzeniu, radzeniu sobie z wypaleniem oraz poszukiwaniu wewnętrznej równowagi w świecie pełnym oczekiwań.”

Dodaj komentarz